Maria McKee – If love is a red dress
Uśmiech spał na Jej twarzy. Nogi, położył na prawym policzku a głowę, oparł o lekko zarumieniony, lewy policzek. Jeden niesforny lok, powoli stoczył się na jej śliczną twarz.
- Przepraszam – szepnęła, szybko odgarniając go ręką. Naszczęście: nadaremno, gdyż już po chwili wrócił on na swoje miejsce.
- Pięknie wyglądasz….
- Dziękuje, ale przecież nie… oszukujesz – choć mogło się to wydawać niemożliwe, uśmiechnęła się jeszcze szerzej.
- nie, nie oszukuje
- 26…
- tak.
