Śmierć:
Pewna perspektywa śmierci mogłaby do każdego życia dodawać rozkosznie woniejącą kroplę beztroski, – lecz oto, dziwni dusz aptekarze, uczyniliście z niej niesmaczna kroplę jadu, przez którą życie całe staje się wstrętne.
Friedrich Nietzsche
Przed rozpoczęciem pisania tej pracy postanowiłem sprawdzić w słowniku znacznie wyrazów zawartych w pytaniu:
- Morderstwo – (daw. morderz ‘morderca’ ze st.niem. Morder) zabicie drugiego człowieka; zabójstwo; przestępstwo polegające na pozbawieniu kogoś życia; powodować, przyczyniać się do śmierci kogoś lub czegoś.
- Dylemat - kłopotliwa sytuacja, która wymaga wyboru między dwiema możliwościami; konieczność zdecydowania się na jedną z dwóch możliwości.
- Moralność - obowiązujący w danym społeczeństwie, środowisku itp. ogół norm i zasad wyznaczonych jako właściwe sposoby zachowania, postępowania, oceniania jakichś wydarzeń, zjawisk itp.; postępowanie zgodnie z tymi normami.
- Eutanazja – (od gr. εύθανασια /euthanasia/ ‘dobra śmierć’) jest to spowodowanie przyśpieszenia śmierci osoby nieuleczalnie chorej, które umotywowane jest skróceniem jej cierpień.
Śmierć…
Jest to coś, czego wszyscy się boją. Nie boimy się śmierci jako takiej my boimy się niepoznanego tego, co się dzieje po śmierci. Lecz przecież Jezus nam powiedział, że pójdziemy do nieba po naszej śmierci! Lecz nadal się boimy, nie chcemy umierać. Jest to coś, co łączy nas wszystkich. Wszyscy kiedyś umrzemy, Niektórzy wcześniej a niektórzy później. Na każdego nadejdzie właściwa pora.
Muszę przyznać, że trudno jest w jakikolwiek sposób trafić na omawiany dylemat przestrzegając zakazu zabijania. Można nań natrafić nie przestrzegając tego zakazu.
Ludzie słyszą, co wieczór w radiu, że tyle a tyle osób umarło wczoraj w wypadku samochodowym. Czy to nie dziwne, że nasza populacja martwi się tymi osobami, choć co dzień na świecie umierają miliony? Co minutę umiera około setki ludzi.
Ale jakoś nikt nie mówi o tych osobach. Dlaczego? Jak ktoś pozwiedzał: „Gdy zginie jeden to tragedia, a gdy zginą tysiące to już tylko statystyki.” Nie wiem nawet czy ludzie przejmują się tymi, którzy umarli w wypadku czy to już tylko odruch z przyzwyczajenia.
Aby choć zacząć ten temat trzeba spojrzeć na czas, jaki został nam dany, mówię tu o przemijaniu. Wydaje mi się, że jeżeli byśmy byli wieczni nigdy takiego zakazu jak zabijanie by nie było, gdyby czas płyną wolniej… pewnie też lub byłby on o wiele surowszy.
Myślę o czasie jako przemijaniu. Czas nie jest niczym innym jak tylko lub aż przemijaniem. Wszystko przeminie – wszystko ma swój początek i koniec. Pewnie, dlatego nie możemy uwierzyć, że bóg był zawsze i nigdy nie przeminie.
Czas jest mocą, której nie da się zlekceważyć, nie da się zmienić czasu, wpłynąć na jego bieg – to jak ze strumieniem – możesz do niego wrzucić kamyk, ale to nie zmieni jego brzegów strumień nie cofnie się. My jesteśmy takim kamieniem. Którego już nie wyjmiemy w tym samym czasie. Musimy tam zostać aż nadejdzie jego czas. Czas nami poniewiera, przesuwa nas po dnie i nas kształtuje. Nikt nie wie, kiedy nas wyciągną lub, kiedy sami na brzeg wypadniemy. Kiedyś to się stanie.
Czas nie ma początku i końca, nie myli się i nie przewiduje przyszłości, wszystko wie, – gdy tak pomyślałem nasunęła mi się jedna „złota” myśl:
-czas jest bogiem.
Czyż nie? Czyż nie do czasu się modlimy? Aby nam pomógł, wyjść z opresji cało? On nam pomaga, po pewnym czasie choćby miało to trwać wieki. Uwalnia nas. Powiedziano, że bóg jest:
Wszechmogący – morze przenieść góry.
Wszechwiedzący – nic, co się dzieje nie ujdzie jego uwadze.
Wieczny – nie powstał, istniał zawsze i nigdy się nie skończy.
Jest stwórcą – stworzył nas w 7 dni. Ale czy to były „nasze” dni? Czy w jego mniemaniu czy
Naszym? Dla starego drzewa miesiąc może być dniem. A dla odwiecznego?
Rok? Miliard lat?
Czyż ten opis nie pasuje do czasu? Pozwiedzałbym, że idealnie. Oczywiście mogę się mylić, przecież człowiek jest omylny. Czas wszystko pokaże. Wydaje się to trudne do zrozumienia, – lecz od chwili, gdy to zrozumiałem bóg stał się dla mnie czasem – rzeczywistością. Nie wierzył w boga, jest on nieosiągalny, odległy – inaczej nie był by bogiem. Bóg musi być kimś, kogo my zwykli ludzie nie możemy dotknąć musi być nie wiadomą.
Lecz wierze w coś, czego nie widać. Lecz czuć. Aż zbyt dobrze. Czas. Pomaga nam z uleczeniem ran. Pomaga nam zapomnieć, uwolnić się… Daje nam nadzieję. Nadzieja to coś, co dał nam bóg pod postacią ducha świętego. Nawet, gdy wiemy, że coś się nie powiedzie to mamy tą odrobinę nadziei. Dziwne. Ja nigdy się jej nie umiałem pozbyć. Starałem się. Jest to boży dar – dar czasu, który jest naszym ojcem, matką i wychowawcą. Z czasem to zrozumiemy. Gdybyśmy nie odczuwali przemijania to pewnie inaczej byśmy patrzyli na śmierć. My wiemy ze średnio przeżyjemy jakieś siedemdziesiąt pięć lat i odejdziemy, lecz przecież równie dobrze możemy umrzeć jutro! Jest to coś, czego nie da się przewidzieć i dlatego obawiamy się śmierci-mordercy.
Alę trochę z tematu zboczyłem, chodzi tu o to ze ludzie bardzo cenią sobie czas, czas, w którym mogą się położyć spać czy poczytać książkę, nie chcę go oddać wolą mieć więcej czasu na robienie nawet banalnych rzeczy – przecież to ich życie.
Dlatego chcę go mieć więcej, aby mogli dalej robić rzeczy, które lubią. Ludzie nie chcą
Umierać przedwcześnie, choć wydaje mi się, że każdy człowiek myśli, że umiera przedwcześnie.
Życie po życiu:
W większości religii idzie się do swoistego raju, w którym ma się wszystko, czego się chce, jest się blisko swego boga i odpowiedzi na wszystkie pytania nagle okazują się strasznie proste. W innym wypadku nasza dusza przenosi się do innego ciała, czasem jest to wyższy poziom egzystencji a czasem przechodzimy w ciało muszy czy choćby mrówki. Moje pytanie brzmi:, dlaczego ludzie zadają sobie tyle trudu wymyślając odpowiedzi na pytania, na które odpowiedzi nie powinniśmy znać? Dlaczego myślimy ze po naszym życiu coś będzie? Czy to strach? Pewnie tak, lub raczej jest to próba osłodzenia sobie śmierci. Próba udowodnienia sobie, że śmierć nic nie kończy, tylko zaczyna to taka próba wiary. Choć według mnie takie przekonania powstały dzięki nadziei. Mówi się ze nadzieja jest matką głupich. Ale nie było by wiary bez nadziei. Gdyż nadzieja jest ochrzczeniem swego dziecka, by spłukać z niego grzechy.
Dlaczego nie dopuszczamy do siebie myśli, że po śmierci nic nie ma? że… jesteśmy sami? Dużo ludzi pewnie już to mówiło, ale inni odpowiadali im tylko: “niedowiarek”. Może i tak, a może to właśnie nam się otworzyły oczy? Nie uwierzę dopuki nie zobaczę – mówią. A czy ich wiara nie polega na tym? Widzą ludzi więrzących, że są wychowywani w wierze tak, że nie maja wyboru. I wierzą. Czy ja zgodziłem się być boskim dzieckiem podczas chrztu? Nie. To wszystko zostało tak już zaprojektowane, aby dzieci nie wywinęły się przed Bogiem. Ma to swoje dobre strony. Przykazania mówią, aby nie zabijać – dobrze. I dają nadzieje, że w przyszłości będziemy blisko Boga. Po śmierci oczywiście – która nic nie kończy, tylko przenosi nas na wyższy poziom egzystencji. Staramy się wmówić sobie, że tak naprawdę śmierć nic nie kończy. I to się udaje. Tylko, że pomijamy pewna rzecz. Według mnie nie widzimy czegoś, coś nam umyka. Gdyż my nie umieramy ze starości czy w wyniku wypadeku samochodowego. Umieramy, kiedy zrozumiemy, czym jest śmierć. Umieramy wraz z myślą o tej myśli-wiedzy. Nie możemy już nikomu przekazać.
Od dziecka widzimy obraz. Lecz nie jest on dla nas wyraźny. Niektórzy biegną w jego kierunku. Inni idą powoli. Na obrazie jest zapisany ludzki los. Jest to odpowiedzią na najbardziej nurtująca zagadkę wszechczasów. Kiedy uda nam się ją odczytać – wtedy przychodzi po nas śmierć. A więc ci, którzy umierają najwcześniej – są najgenialniejszymi osobami. Kolejne pocieszenie? Ale dodam jeszcze jedno. Gdyby to, co tu napisałem było by prawdą. Już bym nie żył.
„Otóż zgoda pacjenta sprawia, że eutanazja zamienia się w samobójstwo, a samobójstwo jest grzechem.”
Bertrand Russel
Eutanazja
“Eutanazja” to słowo o greckim pochodzeniu, a jego grecki odpowiednik znaczy tyle, co “dobra śmierć”.
Przestrzegając zakazu zabijania trzeba spojrzeć także na problem „eutanazji”. Aż zbyt dobrze rozumiem potrzebę eutanazji – wolę umrzeć szybko i bezboleśnie niż żyć kolejne tygodnie walcząc o każdy oddech i przeżywać wielkie męki wiedząc, że i tak został mi tylko jeden tydzień życia.
Gdybyśmy przestrzegali tego zakazu, pojawia się problem z ludźmi, którzy chcą umrzeć, Wiedzą, że ich choroba jest nie wyleczalna a im dłużej będą żyć, tym dłużej będą cierpieć. Taka śmierć to nie jest strach przed cierpieniem tylko wielka odwaga.
”Kiedy jesteś chory wyzdrowiej szybko lub, choć umieraj szybko” – tak ktoś kiedyś pozwiedzał. Rozumiem, że jest także wiele głosów przeciw eutanazji, Mówią, że to nie różni się niczym od zabójstwa, lecz trzeba wybierać tak zwane „mniejsze zło”, które jest dobre dla obu stron. Kiedy płomień dogasa dajemy mu się dopalić, kiedy życie odchodzi gryziemy, kopiemy i wyrywamy je z zaciekłością godną najświętszych idei.
Eutanazja przez niektórych uważana jest za zbicie człowieka, a nie żadne tam ulżenie w cierpieniu, choć żadna z osób kłócących się nie wie jak to jest leżeć na łożu śmierci. Oczywiście istnieją różne typy eutanazji, które powinno się poznać rozpatrując ten problem i dołączając do dyskusji na ten temat.
A więc rozróżniamy:
Eutanazję czynną (śmierć jest spowodowana określonym działaniem) i bierną (śmierć następuje na skutek zaniechania terapii podtrzymującej życie) oraz eutanazję dobrowolną (kiedy występuje świadoma prośba o spowodowanie śmierci) i niedobrowolną (gdy chory nie jest w stanie wyrazić takiej prośby, kiedy na przykład jest nieprzytomny lub w śpiączce).
To kolejny temat, który dzieli ludzi a właściwie ludzi i kościół, podobnie jak temat aborcji, (który omówię dalej). Każdemu z nas może przyjść kiedyś podjąć tą trudna decyzję…
Nasza wiara zabrania nam decydować o naszej śmierci czy śmierci innego człowieka. Oczywiście niektórzy zgadzają się z taka filozofią… Ale przecież każdy człowiek powinien mieć prawo decydować o własnym życiu!
Ale przecież w przypadku eutanazji czynnej czy choćby dobrowolnej uczestniczy osoba trzecia i moim zdaniem żaden katolik, agnostyk czy ateista nie ma prawa, żeby pozwolić osobie trzeciej na eutanazję. Do tego nikt moim zdaniem nie ma prawa.
Przecież nikt z nas nie jest w stanie przewidzieć jak daleko w najbliższym czasie posunie się medycyna, może jutro rano wstaniemy i jakiś mądry naukowiec akurat znajdzie lekarstwo na raka albo może na inną nie wyleczalną chorobę – I co wtedy?
Mój brat był chory na raka (guza mózgu) cała rodzina już wtedy płakała, lecz po pierwszej operacji i „chemii” wydawało się być już dobrze… Zaczęły mu odrastać włosy. Ale nie było dobrze, Rak przerzuciło się w nie operowane miejsce (na płat czołowy, wcześniej był pod kręgosłupem) i od tego momentu robiło się coraz gorzej, aż nie mógł się ruszać, rodzice zdecydowali o skończeniu leczenia. Nie wiem czy była to dobra decyzja oznaczała ona przecież jego śmierć a miał tylko osiem lat… Mówię o tym, bo kiedy mój brat nie mógł się już ruszać, choć wydawało się, że otwiera oczy i rozumie, co do niego mówimy nikt nie pomyślał o eutanazji. Widzieliśmy jego ból – cierpnie, ale jednak nikt nie śmiał nawet wypowiedzieć tego słowa. Ja nie płakałem, kiedy umarł, pogodziłem się z tym wcześniej, to było pewne czekałem tylko na ten dzień…
Oczywiście ktoś może powiedzieć, że chorzy cierpią oczywiście, że cierpią. Ale nikt nikomu na porodówce od razu po wydostaniu się z brzucha swojej mamy, nie mówi: „panie Piotrze witamy w raju, gdzie nic nie boli!” Jak to pozwiediał Jan Kasprowicz: „Radośnieśmy życie przyjęli, I śmierć przyjmiemy radośnie?”
Jak mówi Pismo Święte o chorobie:
„Przecież śmierć jest częścią życia i tak jak narodziny są darem boskim.
Czasem fałszywie nazywamy masowe zabijanie osób psychicznie chorych i kalek. No właśnie! Tu pojawia się kolejny argument przeciw eutanazji! Ludzie mają słabość do łamania prawa. Jestem przekonany, że tam gdzie eutanazja jest legalna, poprzeczka dla wykonujących, się obniża. O co mi chodzi? Wydaje mi się, że im bardzie będziemy brnąć w legalizacje eutanazji tym bardziej może ona być niebezpieczna dla ludzi, którzy nie są w stanie porozumieć się z naszym światem, żyją w swoim zamkniętym świecie, czasami może i lepszym niż ten, w którym my żyjemy, a ktoś uzna, że ta osoba wygląda na nieszczęśliwą i ulży jej w cierpieniu…
„Choroba ta nie jest na śmierć, ale dla chwały Bożej” (J 11,4) a więc choroba nie jest jakąś karą tylko jest to sprawdzian? Może Bóg chce mieć tę osobę szybciej przy sobie? Więc czy decydując się na eutanazję jesteśmy w zgodzie z Bogiem? Są to pytania, na które można tylko spekulować. Według mnie eutanazja jest pomocą dla chorych, którzy będą szybciej przy Bogu którego kochaja, a także ulżą sobie w cierpieniu.
Chcę tutaj zauważyć ze nie wyrażam swojego zdania na ten temat… Nie wiem czy powiedzenie „tak” było by równe z powiedzeniem „nie” obie odpowiedzi mogą uczynić zbyt dużo złego dla obu stron choć Eutanazja na pewno jest potrzebna. Dla potrzebujących nie odwrotnie.
“Pamiętaj o śmierci – ostatnim swym celu, gdzie nie chce iść nikt – a dochodzi wielu.”
Sebastian Poskier
Aborcja
Co może być gorszego od zamordowania własnego dziecka przez jego rodziców? Jest to kolejny (na równi z eutanazją) temat, na który bardzo głośno wypowiada się kościół i na który kościół wyraźnie mówi, że jest to okropna i nieludzka rzecz. Oczywiście kościół ma swoje racje, lecz czy niechciane dziecko będzie miało szczęście, miłość w życiu? Nie wydaje mi się.
Ludzie nadal posiadają zwierzęce instynkty, lecz mamy też własne myśli i wolną wolę. Dlatego gdy nasz zwierzęcy instynkt pozwoli na spłodzenie dziecka, to czasami nasza świadomość się sprzeciwia. Jest to jak najbardziej oznaka czy dowód lub nawet różnicę miedzy nami a zwierzętami.
„ Człowiek jest królem i panem nie tylko rzeczy, ale i także przede wszystkim samego siebie, a w pewnym sensie życia, które zostało mu dane i które może przekazywać przez dzieło rodzenia, wypełnione w miłości” – tak wypowiada się Jan Paweł II na temat daru życia. A więc wynika z tego, że jednak możemy decydować o naszym życiu lub śmierci. Oczywiście dziecko nie jest już „naszym” życiem tylko jest to już inne całkiem oddzielne życie, które my mu tylko przekazaliśmy do ziemskiej „powłoki”.
Więc aborcja jeszcze nie poczętego dziecka jest morderstwem, a nie jak niektórym się wydaje tylko jakimś rodzajem antykoncepcji „po”.
Dziecko staje się człowiekiem w czasie poczęcia, nie wcześniej, nie później tylko właśnie w tym momencie. Jest to jedyny punkt, w którym życie się zaczyna. Co czyni nas ludźmi? Oczywiście charakter, świadomość istnienia – które według niektórych zaczynają się wraz z poczęciem. Inni mówią: „komórka nie posiada myśli a co tu dopiero mówić o świadomości czy życiu jako takim” i z nimi tez można się zgodzić. Przecież nikt z nas nie pamięta, co się działo w brzuchu u mamy. Nie pamiętamy nawet okresu do trzech lub czasem nawet pięciu lat. Naukowcy twierdzą, że w tym wieku dzieci posiadają jedynie pamięć krótkotrwałą, a więc nie pamiętają niczego, co się działo godzinę temu. A pamięć wykształca się dopiero po trzecim roku życia, co już zostało udowodnione.
Ale przecież zapamiętujemy jak się mówi czy jak wygląda nasza mama, czy ulubiona nawet zabawka. Jednak to nic nie zmienia, młode lwicy szybko uczą się polować, aby przetrwać. Tak samo jest zapewne z nami.
Taki zarodek człowieka to nie tylko zlepek jakiś komórek, lecz życie, które się rozwija i gdybyśmy nienaturalnie przerwali ten rozwój to skazujemy te duszę na śmierć.
Od poczęcia człowiek jest materialny może nie wygląda jeszcze jak dziecko, lecz nasiona nie wyglądają jak drzewa prawda?
Może dziecko jest materialne, ale czy jednak może powiedzieć, że nie chce umierać? Nie wydaje mi się. Jest oczywiście wyjście z tej sytuacji. Można by to nawet nazwać eksperymentem. Można poczekać aż dziecko dorośnie do wieku, w którym rozumie pojęcie życia i śmierci – wtedy się zapytać czy chce żyć. Jest prawie pewne, że odpowie „tak, chcę żyć” i to jest pewnym dowodem „pragnienia życia” przez nas wszystkich. Nie powinniśmy decydować za innych w jakiejkolwiek sprawie, a przeważnie na temat tak ważny jak śmierć.
“U młodych ludzi samobójstwo jest wołaniem o pomoc, u starszych już tylko o śmierć.”
Samobójstwo
Pragnienie życia pochodzi raczej z naszych zwierzęcych instynktów niż z ludzkiej świadomości.
Żadne zwierze w przyrodzie nie popełnia swiadomego samobóstwa lub nie oddaje życia za inne. Zawsze walczą, a przeważnie ich całe życie i każda czynność prowadzi do zabezpieczenia się przed nieuchronną śmiercią. Pomijam już tutaj walkę o pożywienie (śmierć z głodu) raczej mowie tutaj o czymś takim jak na przykład skorupa ślimaka, kolce jeża czy choćby kły słonia. Każde zwierze na tej planecie stara się przystosować do istniejących zagrożeń niektórzy opanowują sztukę chowania się a inne ataku czy obrony. A my? Ludzie wykształcili jeden narząd, który pomaga nam przetrwać – mózg.
Nasze myśli, tok rozumowania pozwolił nam utrzymać się przy życiu i schować się przed niebezpieczeństwem aż w pewnej chwili sami dla siebie staliśmy się niebezpieczeństwem.
Niektórzy z nas nawet dążą do śmierci. Ludzie, którzy mieli nieszczęśliwą miłość, ci, którzy stracili fortunę lub bliskich pragną się zabić. Chcą skończyć z życiem, które przynosi im tylko złe wspomnienia i ból utraty bądź porażki. Samobójcy są to osoby, które potrafię zrozumieć. Niektórych rzeczy nie da się pominąć i żyć dalej; Nie chcę powiedzieć, że są to ludzie o słabej psychice, raczej są to osoby, które były do czegoś lub kogoś zbyt bardzo przywiązane. Nic nie jest trwałe, wszystko się zmienia lub nawet odchodzi. Zbyt duże przywiązanie do rzeczy nie trwałych rodzi pewne problemy z tymi rzeczami związane.
Ludzie w podeszłym wieku rzadko przekonują się do współczesnej techniki, czasy się zmieniają ale oni staraja się pozostać w swoich dawnych poglądach i staraja się uzywac tyvh samych przedmiotów choć młodzi ludzie używaja do tych samych czynności innych nowocześniejszych rozwiązań.
Samobójcy nie okazują strachu czy głupoty, jest to wielka odwaga zabić się. Działanie takie jest sprzeczne ze wszystkim, co do teraz powstało. Żadne zwierze się nie zabija, nikt o zdrowych zmysłach też nie, choć nie mówię, że samobójcy są psychopatami.
Jak uważa Stefan Kisielewski – „Samobójstwo to doniosły eksperyment o nieujawnionym rezultacie.” I zgadzam się z nim. Samobójcy kochają życie, tak bardzo, że nie mogą znieść niepowodzeń lub raczej powiedzałbym, że kochając życie wyczekujemy śmierci, która pokaże nam inne życie, śmierć nic nie kończy, jak to się mówi.
Czy samobójstwo z myślą, że człowiek zasłużył na swoją śmierć może zbawić jego duszę w obliczu Boga? Przyznanie się do winy i jednoczesne skazanie się na śmierć jest samobójstwem! Nieprawdaż?
W historii było tylko jedno samobójstwo, które ma sensowne wytłumaczenie. Mówię to o śmierci Jezusa na krzyżu. Od początku wiedział, że umrze a więc czy nie było to samobójstwo?
Nie da się ukryć, że samobójstwo jest to jedna z tych specyficznych spraw w której, sąd nie może osądzić samobójcy, choć przecież popełni przestępstwo mordując.
Podsumowanie
A więc dochodzimy do pytania:
Czy morderstwo drugiej osoby lub wręcz siebie jest czymś moralnym?
Śmierć według nas nigdy nie była moralna. Jest to jedyna rzecz w naszym życiu, która oddziela nas od naszych bliskich, miejsc, które kochamy, od ludzkości. Najważniejszym argumentem, jaki jest przeciwko zakazu zabijania to strach. A przecież czujemy strach przed niewiadomym prawda? A więc wystarczy tylko zrozumieć śmierć, a przestaniemy się bać.
Choć jest jeszcze jedna rzecz. Bóg z wiadomych celów nie dał nam pełnego prawa nad władaniem swoim i inych życiem. Dlaczego? Taka władza, jaka spoczywa we władaniu śmiercią lub życiem, w rękach jakiegokolwiek człowieka doprowadziłaby do szybkiej zagłady. Na świecie było już tyle wojen. Ludzie po prostu widzą przyjemność w mordowani się i w okazywaniu swojej wyższości nad innymi.
A więc nie widzę żadnej moralnej czy filozoficznego wytłumaczenia przed zabijaniem.
Zabijanie jest to skrócenie czyjegoś życia, nad którym my nie mamy władzy. Nikt świadomie nie może odebrać innym lub sobie życia. Jest to nie tylko nie moralne, ale i z punktu filozoficznego nie odpowiednie. Bóg nie dał nam władzy nad czyimś życiem, więc nie powinniśmy tego prawa sobie rościć.
Piotr Dziekański
Bibliografia:
Wędrowieć i jego cień – Friedrich Nietzsche; Zielona Sowa; Kraków 2003
Evangelium Vitae – Jan Paweł II
Encyklopedia Popularna PWN – Warszawa 1966
Aforyzmy i myśli – zebrane przez Adama Łaskiego – SCHOLAR, 1998